Audrey Hepburn - wielka gwiazda kina, laureatka Oskara, kwintesencja elegancji
Audrey Hepburn
Prawdziwe imię i nazwisko: Andrey Kathleen van Heemstra Hepburn-Ruston 
Data ur.: 4.05.1929 Data śmierci: 20.01.1993
Miejsce ur.: Ixelles, Belgia Miejsce śmierci: Tolochenaz, Szwajcaria

1 Oscar, Oscar im. Jeana Hersholta (pośmiertnie), 5 nominacji do Oscara

Audrey HepburnAmerykańska gwiazda filmowa, ulubienica pokoleń, ikona stylu, niekwestionowana piękność. Urodziła się 4 maja 1929 roku w Belgii, choć jej matka była holenderską baronową, a ojciec brytyjskim bankierem. Jej matka miała dwóch synów z poprzedniego małżeństwa, przyrodnich braci Audrey. Jej ojciec zaczerpnął nazwisko Hepburn od swojej babki, Kathleen. Nie istnieje żadne pokrewieństwo między Audrey Hepburn, a inną legendarną aktorką, Katharine Hepburn. Co więcej nieprawdą jest też, jakoby Audrey swoje nazwisko zaczerpnęła na cześć starszej koleżanki.

W związku z pracą jej ojca, rodzina często podróżowała między Anglią, Holandią a Belgią. Audrey została posłana do prestiżowych szkół z internatem dla dziewcząt. Jej rodzice rozwiedli się w 1935 roku i długo nie widziała ojca. Odnalazła go po latach dzięki Czerwonemu Krzyżowi w Dublinie. Ich relacji nie udało się odbudować, ale Audrey wspomagała ojca finansowo aż do jego śmierci.

Podczas wakacji w Arnhem miasto zostało zaatakowane przez hitlerowców. Audrey przeżyła koszmar. Widziała śmierć, cierpiała głód. Kiedy lata później, będąc gwiazdą z Oscarem na koncie, otrzymała propozycję zagrania tytułowej roli w "Dzienniku Anny Frank" George'a Stevensa, odmówiła. Nie stać jej było na emocjonalny powrót do czasów, które pozostawiły po sobie traumę. By czuć się nieco bezpieczniej, przedstawiała się w czasie okupacji jako Edda van Heemestra. Imię "Edda" było modyfikacją imienia jej matki, Elli, a nazwisko zaczerpnęła także od matki. Angielsko brzmiące imię i nazwisko mogło sprowadzić na nią dodatkowe niebezpieczeństwo. Audrey marzyła o karierze baletnicy. Przez wiele lat uczyła się tańca w konserwatorium, a w 1944 roku 15-letnia dziewczyna tańczyła na tajnych spotkaniach, na których zbierano pieniądze, by wspierać holenderski ruch oporu. W tym samym roku naziści zaczęli odbierać mieszkańcom Arnhem żywność. Ludzie umierali z głosu i zimna. Audrey wraz z innymi okupowanymi mieszkańcami miasta nauczyła się wyrabiać mąkę w cebulek tulipanów, by piec chleb. Za udział w ruchu oporu wuj Audrey i kuzynka jej matki zostali na jej oczach rozstrzelani. Głód spowodował, że Audrey cierpiała na anemię, niewydolność oddechową i obrzęk głodowy.

Po wojnie Audrey przeniosła się do Amsterdamu, do szkoły tańca, by w 1948 uczyć się baletu w Londynie pod okiem Marie Rambert. Audrey zapytała ją, jaką ma przyszłość w balecie. Rambert powiedziała, że ma zdolności, ale jest za wysoka, a jej niedożywienie w czasie wojny nie zapewni jej organizmowi odpowiedniej siły, by zajmować się czymś tak wymagającym dobrej kondycji, jak balet. Audrey zaufała jej i postanowiła zająć się aktorstwem, także po to, by pomóc zarobić na ich wspólne życie swojej matce.

Zaczynała od mniejszych ról w filmie i w teatrze. Jej pierwszym filmem pełnometrażowym był "One Wild Oat" z 1951 roku, gdzie zagrała recepcjonistkę. Prawdziwą szansę otrzymała jeszcze tego samego roku, kiedy wybrano ją do roli tytułowej "Gigi" w sztuce Colette, którą wystawiano na Broadwayu. Sama Colette, będąca bardzo wymagającą osobą, była uradowana z obsadzenia nieznanej, ale uroczej dziewczyny. Sztuka cieszyła się wielkim powodzeniem, a Audrey wygrała Theatre World Award dla najlepszej debiutantki.

William Wyler przygotowywał swój film, "Rzymskie wakacje" (1953), z myślą o Gregory Pecku w roli głównej męskiej. Do roli księżniczki Anny producenci chcieli zaangażować Elizabeth Taylor. Sam Wyler myślał o Jean Simmons, rówieśniczce Audrey, także Brytyjce. Jednak od Simmons szczęście odwróciło się wraz z wykupieniem jej kontraktu przez Howarda Hughesa. Hughes pragnął dołączyć Jean do swojej kolekcji kochanek, ale ona nie była zainteresowana. Odrzucony, postanowił się zemścić i regularnie pozbawiał jej możliwości grania w dobrych produkcjach. Hughes wiedział, że Simmons zależy na pracy w Wylerem, dlatego "ukarał" ją i tym razem. Cała sprawa zakończyła się później w sądzie, a Jean pracowała jako aktorka niezwiązana z żadną konkretną wytwórnią, tzw. "freelancer". Tak czy inaczej, w "Rzymskich wakacjach" zagrać nie mogła.

Wyler nie był pewny co do osoby Liz Taylor. Przypadkowo Audrey zaproponowano zdjęcia próbne. Do dziś istnieje materiał z jej przesłuchań. Audrey uwiodła wszystkich swoją naturalnością. Była dowcipna i rozbrajająca. Zwykłe rzeczy, jak rozmowa, dowcipkowanie, w jej ustach i gestach były magiczne. Czasami Audrey nie była świadoma, że wciąż jest filmowana, co tylko potwierdza jej naturalność przed kamerą. Wyler odkrył talent aktorski, ale także gwiazdę, której nie chciał wypuścić z rąk. Nie chciał już słyszeć o żadnej innej aktorce. Rolę w księżniczki otrzymała mało komu znana 23-latka, Audrey Hepburn.

Na planie Audrey zaprzyjaźniła się z Gregory Peckiem, którego małżeństwo z pierwszą żoną chyliło się ku upadkowi. To naturalną w Hollywood koleją rzeczy wywołało plotki o romansie. Niemniej Peck w Rzymie poznał Veronique Passani, która została jego drugą żoną. Byli razem do końca jego życia. To także Peck przedstawił Audrey jej pierwszemu mężowi, Melowi Ferrerowi. Początkowo nazwisko Pecka miało znajdować się nad tytułem filmu, a Audrey pod tytułem, z napisem "introducing Audrey Hepburn" ("przedstawiając Audrey Hepburn"). Na planie Peck uświadomił sobie, że Audrey jest fantastyczna w swojej roli i to będzie jej film. Zgodził się na coś, na co inna gwiazda raczej by nie przystała: by nazwisko Audrey pojawiło się obok jego. Peck nie mylił się - Audrey zebrała świetne recenzje. Podpisała kontrakt z Paramount na siedem filmów, zapewniono jej też roczną przerwę między jednym a drugim filmem, by mogła grać w teatrze (Audrey wróciła na scenę Broadwayu na potrzeby "Gigi", choć z przedstawieniem jeżdżono także do San Fransisco, czy Los Angeles).

Kolejnym filmem Audrey miała być wspaniała komedia romantyczna Billy'ego Wildera "Sabrina" (1954). Audrey grała młodą dziewczynę, która po powrocie z Paryża zaskakuje wszystkich odsłoną swojej kobiecości, a w szczególności dwóch braci, granych przez Humphreya Bogarta i Williama Holdena. Audrey zakochała się w Holdenie, zresztą z wzajemnością. Oboje spędzali razem mnóstwo czasu, ale mieli rozstać się, kiedy Holden wyznał, że poddał się wazektomii, zabiegowi, który polegał na przecięciu nasieniowodów, co czyniło go bezpłodnym. Holden miał poddać się tej operacji na prośbę żony, która często zdradzana przez aktora, nie chciała borykać się z niechcianymi ciążami jego kochanek. Audrey myślała o związku poważnie i chciała w przyszłości zostać żoną i matką. To wykluczało ich związek.

Audrey dzięki "Sabrinie" miała poznać dozgonnego przyjaciela, Huberta de Givenchy. Ten francuski projektant spodziewał się, że przyślą do niego na przymiarki Katharine Hepburn, gdyż powiedziano mu, że pojawi się u niego aktorka, "Miss Hepburn". Audrey stała się muzą Givenchy'ego i wielokrotnie nosiła na potrzeby filmu jego szykowne kreacje.

W 1954 roku Audrey znalazła się wśród nominowanych do Oscara w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa. Jej kontrkandydatkami były Ava Gardner za "Mogambo", Deborah Kerr za "Stąd do wieczności", Leslie Caron za "Lili" i Maggie MacNamara za "The Moon Is Blue". Audrey, najmniej znana z kandydatek, otrzymała nagrodę Amerykańskiej Akademii, wraz z BAFTA czy Złotym Globem. 

W czasie, kiedy odbierała liczne nagrody za rolę w filmie "Rzymskie wakacje", grała na Broadwayu w sztuce "Ondine" u boku Mela Ferrera. Niebawem dostała teatralny odpowiednik Oscara, Tony. Audrey Hepburn pozostaje jedną z trzech tylko aktorek, które w tym samym roku otrzymały Oscara i Tony (dwie inne to Shirley Booth, która odbierała honory rok wcześniej, druga zaś to Ellen Burstyn).

Gwiazda Audrey nabierała blasku w ogromnym tempie. Aktorka okazała się wspaniała w "Sabrinie", otrzymując drugą z rzędu nominację do Oscara. Jej styl ubierania się był szeroko omawiany i naśladowany. Audrey zdawała się też uporządkować swoje życie uczuciowe. 25 września poślubiła Mela Ferrera. Oboje zaangażowali się w produkcję wielkiej ekranizacji "Wojny i pokoju" Lwa Tołstoja, w której mieli zagrać razem. Producenci zapowiadali film lepszy i wystawniejszy od "Przeminęło z wiatrem". Audrey zagrała w nim Nataszę Rostovą, a Mel księcia Andrieja. W roli Piotra obsadzono Henry'ego Fondę. Film okazał się umiarkowanym sukcesem, choć rola Audrey podobała się publiczności i krytyce (nagrodzono ją nominacją do BAFTA i Złotego Globu). To ona była gwiazdą filmu, choć podobał się też Henry Fonda. Ambicja Ferrera pozostała jednak niezaspokojona - jego rola była dość schematyczna i nudna. Był to pierwszy prztyczek w ich małżeństwo, choć nie ucierpiało ono wówczas. Audrey i Mel usilnie starali się o dziecko, jednak kilka razy aktorka poroniła. W międzyczasie umocniła swą gwiazdorską pozycję świetnymi rolami w "Zabawnej buzi" (1957), a także "Miłości po południu" (1957). W 1959 wystąpiła z Anthony Perkinsem w reżyserowanych przez Ferrera "Zielonych domostwach". Kolejny raz zebrała pochlebne recenzje, ale reżyseria Mela nie powalała. W 1959 roku zagrała w "Historii zakonnicy" Freda Zinnemanna. Rola była dojrzała i trudna, ale Audrey obroniła się w niej niesamowitym kunsztem aktorskim, o który wielu jej nie podejrzewało. Do dziś wiele osób uważa, że jest to najlepsza rola w jej karierze (przyniosła jej trzecią nominację do Oscara). W 1960 roku aktorka wystąpiła w westernie "Nie do przebaczenia" (1960) Johna Hustona z Lillian Gish i Burtem Lancasterem. Niestety, podczas jazdy konno spadła i poroniła kolejną ciążę. Niebawem jednak zaszła w ciążę ponownie i ku jej ogromnej radości na świat przyszedł jej pierwszy syn, Sean. Audrey niebawem zagrała swoją najbardziej kultową rolę w "Śniadaniu u Tiffany'ego" (1961) Blake'a Edwardsa. Uczyniła ją tak bardzo swoją rolą, że dziś trudno uwierzyć, iż tworząc postać Holly Golithly Truman Capote myślał o Marilyn Monroe! "Śniadanie u Tiffany'ego" przyniosło jej czwartą nominację do Oscara.

Audrey grała w filmach rzadziej i starannie selekcjonowała swoje role. W 1963 roku wystąpiła w "Szaradzie" Stanleya Donena, zdobywając trzecią nagrodę BAFTA. W 1963 też ponownie partnerowała Williamowi Holdenowi. Holden wciąż coś do niej czuł; jego życie nie ułożyło się najlepiej. Był związany z modelką Capucine, która została przyjaciółką Audrey. Aktorka kilkakrotnie uratowała Capucine życie - ta miewała częste stany depresyjne i próbowała popełnić samobójstwo. Udało jej się to w 1990 roku.

W 1964 Audrey obsadzono w musicalu "My Fair Lady" w reżyserii George'a Cukora. Audrey nie należała do najlepszych wokalistek i dlatego jej głos w piosenkach został zdubbingowany. Niemniej ironia losu sprawiła, że jej dobra rola w czasie przyznawania nominacji do Oscara została pominięta. Oscary zdobyli m.in. reżyser filmu George Cukor i partnerujący jej Rex Harrison. Laureatką Oscara za rok 1964 została zaś Julie Andrews za musicalową rolę "Mary Poppins". Julie grała rolę Elizy (rolę Audrey w filmie Cukora) na scenie, ale producenci filmu nie chcieli jej zatrudnić, bo była nieznana w Hollywood. Julie z triumfem odebrała Oscara, dając nauczkę producentom. Audrey zachowała typową dla siebie klasę i szczerze pogratulowała młodszej koleżance po fachu.

Audrey w 1966 roku wystąpiła w "Jak ukraść milion dolarów". W 1967 roku partnerowała Albertowi Finney w "Dwojgu na drodze" Stanleya Donena. W tym samym roku zagrała niewidomą Suzy Hendrix w "Doczekać zmroku", wyprodukowanym przez jej męża, który to film zapewnił jej ostatnią, piątą nominację do Oscara. Plotkowano o romansie Audrey z młodszym Finney'em, gdyż małżeństwo aktorki z Melem Ferrerem chyliło się ku upadkowi. Ich rozwód został formalnie orzeczony 5 grudnia 1968 roku.

Występująca na ekranie coraz rzadziej Audrey poznała włoskiego lekarza, młodszego od niej Andreę Dotti. Dotti miał widzieć Audrey, kiedy był chłopcem w czasie kręcenia "Rzymskich wakacji" w Rzymie i obiecać sobie, że kiedyś się z nią ożeni. 18 stycznia 1969 roku stanęli na ślubnym kobiercu. Niemal 13 miesięcy później Audrey ku swojej ogromnej radości wydała na świat drugiego syna, Lucę (choć ciąża była zagrożona i Audrey niemal całe 9 miesięcy przeleżała w łóżku, by móc donosić ciążę). Niestety, małżeństwo z Dottim nie było udane. On chciał rozrywkowego trybu życia, często zdradzał żonę. Audrey pragnęła spokojnej ostoi i duchowej bliskości. Mimo próby ratowania małżeństwa nic z tego nie wyszło.

W 1976 roku aktorka powróciła na ekrany rolą starszej Marian w "Robinie i Marian" u boku Seana Connery. W 1979 zagrała w "Krwawej linii" z Benem Gazzarą, Jamesem Masonem i Romy Schneider. Ostatnia główna rola Audrey to Angela w "Śmiechu warte" (1981). Bardziej niż filmem interesowano się jednak morderstwem Dorothy Stratten, która zagrała w tym obrazie. Ostatnia rola Audrey to drobny występ w roli anioła w "Na zawsze" (1989) Stevena Spielberga.

Małżeństwo Audrey z Ferrerem nie było łatwe, a syn pary, Sean, powiedział, że Audrey wytrzymała z jego ojcem zbyt długo. Ferrer nigdy nie pogodził się z tym, że to Audrey była gwiazdą, a jemu takiego statusu nigdy nie udało się osiągnąć. Audrey nie rozmawiała z Ferrerem, choć zachowała typową dla siebie klasę i nigdy nie obarczała go publicznie żadnymi pretensjami. Spotkali się po rozwodzie tylko dwukrotnie, m.in. na ślubie syna. Małżeństwo z Dottim utrzymywała przez 13 lat, choć większość tego czasu było ono fikcją. Audrey chciała, by Sean, a przede wszystkim młodszy o 10 lat Luca, mieli oboje rodziców. Z Andreą pozostała w kontakcie ze względu na dobro syna.

Ostatnim partnerem Audrey, ale przede wszystkim jej przyjacielem i bratnią duszą, był holenderski aktor, Robert Wolders. Wolders wcześniej przez lata związany był z gwiazdą Merle Oberon, która zmarła w 1979 roku. Choć był jej mężem, Wolders nie chciał nawet najmniejszej części spadku Merle. Będąc z Audrey towarzyszył jej często w wyprawach organizowanych przez UNICEF, kiedy to Audrey zaczęła pracę na rzecz dzieci na całym świecie. Rob nigdy nie chciał znajdować się w centrum zainteresowania, dlatego na filmach czy zdjęciach dokumentujących te wydarzenia zawsze jest gdzieś z boku, za Audrey. Po 9 latach życia z Woldersem Audrey powiedziała, że były to najszczęśliwsze lata jej życia. Na pytanie, dlaczego się nie pobrali, aktorka odparła, że są małżeństwem, ale nieformalnym.

W 1992 roku Audrey zaczęła odczuwać poważne bóle. Badania wykazały, że coś jest nie tak. Laparoskopia wykazała, że przez lata u Audrey bezobjawowo rozwinął się nowotwór. Otrzymała chemioterapię, miała 2 operacje, ale podczas drugiej lekarze upewnili się tylko, że na ratunek jest za późno. Audrey gasła w bólu, szybko, ale pogodzona z tym, że musi odejść z tego świata. Zmarła 20 stycznia 1993 roku w swoim domu w Tolochenaz w Szwajcarii, gdzie mieszkała od wielu lat, w towarzystwie najbliższych.

Jeszcze przed śmiercią Audrey otrzymała odznaczenie z rąk amerykańskiego prezydenta za swoją pracę na rzecz dzieci na całym świecie. Audrey podróżowała wiele lat po najuboższych krajach świata, dając nadzieję biednym, chorym i głodnym dzieciom. Jej szczera chęć niesienia pomocy i dobre, gołębie serce poruszyły ludzi na całym świecie. Pośmiertnie przyznano jej nagrodę im. Jeana Hersholta za działalność humanitarną (co ciekawe, to Jean Hersholt wręczał jej Oscara dla najlepszej aktorki za "Rzymskie wakacje" niemal 40 lat wcześniej). Nagrodę odebrał jej starszy syn. Audrey nagrała też film dokumentalny o kwiatach, za co także pośmiertnie przyznano jej nagrodę Emmy. Nagrała też album, na którym czytała bajki dla dzieci i za tę płytę, także pośmiertnie, otrzymała nagrodę Grammy. Jest jedną z niewielu osób, które zdobyły tak wiele najważniejszych nagród show biznesu.

Choć ciałem odeszła od nas ponad 15 lat temu, Audrey Hepburn pozostaje w pamięci ludzi w różnym wieku na całym świecie ikoną. Ikoną piękną, talentu, dobroci, wzoru człowieczeństwa. W 2003 roku jej syn Sean wydał wspomnienia o swojej sławnej matce.

 

Kontakt: k.lachmacka@gmail.com
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowania surowo zabronione. Karolina Łachmacka, 2004-2012